Domena przed kodem
Każda współpraca zaczyna się od zrozumienia domeny — ograniczeń fizycznych, słownika operacyjnego, istotnych trybów awarii. Dla operatora BESS oznacza to zrozumienie, ile przychodów z dyspozycji faktycznie kosztuje degradacja SOH — zanim napisze się choć jedno zapytanie. Dla nadawcy — zrozumienie, dlaczego pojedyncza utracona klatka na wejściu może skutkować niezgodnym pakietem dostawczym.
Wiedzy dziedzinowej nie traktujemy jako czegoś, co dostarcza klient, a my tylko konsumujemy. Sami w nią inwestujemy: czytamy dokumenty standardów, prowadzimy symulacje i zadajemy pytania, które wydają się podstawowe — bo to właśnie one najczęściej zapobiegają kosztownym poprawkom na późnych etapach.
Konsekwencją jest to, że nasze szacunki są zakorzenione w realiach domeny, a nie w optymistycznych analogiach do poprzednich projektów. Gdy zakres zawiera niepewności, nazywamy je wprost, zamiast po cichu wchłaniać je w bufor dostarczania.